Wywiad z bardzo racjonalnym pastorem

Wywiad z bardzo racjonalnym pastorem

AM – Czy wiara jest czymś racjonalnym?

pastor X –  Dla mnie niewiara jest bezsensu, wiec skoro niewiara nie ma sensu to pozostaje wiara.

AM – Aha, czyli wiara to efekt przekonania kogoś, ze niewiara nie ma sensu?

pastor X – Można tak to określić.

AM – Czyli jak ktoś nie wierzy, to znaczy, że nie spotkał kogoś, kto były wystarczająco sprytny, żeby mógłby go przekonać?

pastor X – Jak ktoś nie wierzy to znaczy, że działa nieracjonalnie.

AM – A czy osoba wierząca może działać nieracjonalnie?

pastor X – Jeżeli wierzy to już działa racjonalnie.

AM – Zapytałem na początku, czy wiara jest racjonalna, bo jak się czyta Biblię, to ma się wrażenie, że nie zawsze spotyka się tam racjonalne zalecenia?

pastor X – Biblia jest bardzo racjonalna, ale nie wszyscy ją czytający kierują się rozsądkiem.

AM – Mogę prosić o rozwinięcie tematu?

pastor X – Bardzo dużo ludzi ekscytuje się przypowieścią o marnotrawnym synu. Kiedy jednak racjonalnie przeczytamy tą historię, to zobaczymy, że ojciec nie postąpił właściwie. Syn, który roztrwonił ojcowskie pieniądze na dziwki i “przyjaciół”, powinien przynajmniej przez jakiś czas pozostać w domu ojca sługą, taka postawa była by bardziej rozsądna. Niestety ojciec będąc już w podeszłym wieku okazał ojcowską słabość, za która niestety musiał zapłacić konfliktem pomiędzy braćmi. Wystarczyło, chociaż zapytać starszego syna na ile jego młodszy brat może być niewolnikiem w domu, a tak to niepotrzebne przebaczenie, ośmieszyło lojalność starszego syna. Gdzie w tym logika, żeby tracić zaufanie wiernego syna, kosztem człowieka, który już raz zawiódł?

AM – No, ale przecież, teraz młodszy syn może być wierny ojcu.

pastor X – Nie wierzę w to. Jak ktoś nie ma pieniędzy i podjadał pokarm świń, to wracając do domu nie myśli o wierności i lojalności, ale o tym, żeby się najeść.

AM – Czyli przebaczenie jest irracjonalne?

pastor X – Oczywiście. Dlaczego ktoś, kto prowadził złe życie, ma liczyć na przebaczenie? Bardziej do mnie przemawia pokuta, niż przebaczenie. Pokuta działa dłużej, a przebaczenie to takie chwilowe uznanie swojej słabości. Jak marnotrawny syn, porządnie się umyje, wyśpi i naje, to nie minie wiele czasu, zanim zacznie znowu marzyć o wyjeździe. Gdyby jednak przez jakiś czas był sługą innych, to dopiero by się nauczył dokonywać dobrych wyborów.

AM – Czyli nie powinniśmy ludziom przebaczać, jak nas skrzywdzą?

pastor X – Jeżeli będziesz się kierował sercem, to pewnie będziesz przebaczał, ale jeżeli chcesz być rozsądny to, co takie przebaczenie da? Tyle tylko, ze dasz tej drugiej stronie ponowne prawo do tego, żeby Cię zraniła.

AM – No dobrze, ale przecież Biblia naucza, żeby nastawić prawy policzek, jak ktoś nas uderzy w lewy?

pastor X – To kolejny przykład, jak można czytać Biblię nie kierując się rozsądkiem. Nie zauważyłeś, że Biblia nic nie wspomina o tym, co zrobić, jeżeli ktoś nas uderzy dwa razy w policzek? To co, jak ktoś mnie uderzy w lewy policzek, a ja mu nastawię prawy i on również uderzy mnie w ten prawy policzek, to mam mu jeszcze raz nastawić lewy? To było by wręcz głupie. Takie podejście rozmywa wręcz pojęcie zła. Złu należy się przeciwstawić, a nie dawać mu pożywkę w postaci naszego policzka.

AM – Ale Jezus naucza, ze zło należy zwalczać dobrem?

pastor X – Zaręczam cię, że jak umiejętnie się obronisz a przy odrobinie szczęścia uda Cię się zneutralizować przeciwnika, to na pewno wyjdzie mu to na dobre.

AM – W Nowym Testamencie jest przypowieść o zagubionej owcy i o pasterzu, który pozostawia 99 owiec i udaje się szukać tez zagubionej. Czyli Biblia kieruje się trochę brakiem rozsądku.

pastor X – Nie należę do tych pastorów, którzy zostawiliby 99 owiec i poszli szukać tej jednej zagubionej. Podam Ci dwa rozsądne powody. Po pierwsze: Matematyka, jest jedyną dziedziną, która nie została skażona grzechem. Muzyka, sztuka, biologia, filozofia, wszystkie dziedziny naszego życia mają odciśnięte piętno grzechu, z matematyką jest inaczej tam zawsze 2 dodać 2 będzie 4. Nikt mnie nie przekona, ze 99 owiec jest mniej warte niż jedna zagubiona owca. Bóg jest doskonałym matematykiem, nie wierzę w to, że byłby tak nie logiczny, że 99 było dla niego mniej ważne niż jedna nie wiadomo gdzie znajdująca się owca. Po drugie: z mojej długoletniej praktyki duszpasterskiej zapewniam cię, że jak tylko zostawiłbyś te 99 owiec same, to na pewno się same pomiędzy sobą pokłócą i efekt będzie taki, że może się uratuje, a może nie jedną owce, za to całe stado będzie narażone na niebezpieczeństwo. To skrajna nieodpowiedzialność pasterza żeby zostawić całe stado.

AM – No ale czy w tej przypowieści pasterz nie zostawia stada?

pastor X – Przypowieść jest zawsze przypowieścią nawet, gdy Jezus ją opowiedział, to należy pamiętać, że Jezus był prawdopodobnie świetnym cieślą, ale nie miał żadnego doświadczenia, jako pasterz owiec. Być może widział kiedyś sytuacje jak pasterz ratuje owieczkę, ale prawdopodobnie wtedy całe stado było pod dobrą ochroną, skoro Jezus był w pobliżu, to przecież nie mogło się stać nic złego.

AM – W takim razie dla pastora wspólnota jest ważniejsza niż jednostka?

pastor X – Ależ oczywiście, że tak. Dzisiaj dużo Polaków wyjeżdża za granicę i marzy im się otrzymanie obywatelstwa brytyjskiego, norweskiego czy amerykańskie. Odpowiedz sobie na pytanie, czy to Anglia powinna się cieszyć, że zostałeś Anglikiem, czy to raczej ty powinieneś być wdzięczny Anglii. Kiedy przychodzisz do kościoła to tak jakbyś otrzymał obywatelstwo i tak jak Anglia poradzi sobie bez Twojego obywatelstwa, tak kościół poradzi sobie bez twojego członkostwa.

AM – Nie wiem czy chciałbym być w kościele pozbawiając się swojego indywidualizmu.

pastor X – To całe gadanie o indywidualizmie to czysty humanizm. W czasach Izraela nie było demokracji i jakoś dało się żyć, dzisiaj jak tylko kogoś pozbawi się prawa, to od razu wielkie nieszczęście. Bóg nie jest demokratą.

AM – Ale nie jest też tyranem.

pastor X – Czy jest tyranem czy nie, tego nie wiem. Wiem jednak, że kiedy podejmuje decyzje to nie urządza w niebie powszechnego głosowania.

AM – Chciałbym jeszcze na koniec zapytać pastora czy gdyby się okazało, ze pastor się zagubił tak jak ta owieczka z przypowieści, czy oczekiwałby pastor na pomoc pasterza?

pastor X – To nie jest możliwe, żebym się zagubił. Nie oddalam się od wspólnoty, a poza tym myślę bardzo racjonalnie.