Przez śmierć dla zakonu do życia w Chrystusie

Kolejna metafora Pawła, którą użył on do zobrazowania tego, jak człowiek przechodzi ze  śmierci  do  życia w Chrystusie, znajduje się w Liście do Rzymian 7,1-6, a odnosi się ona do relacji małżeńskich.

Wydaje się, że najważniejszą myślą w tym przykładzie jest stwierdzenie, że śmierć unieważnia wszelkie umowy czy związki – “Albowiem zamężna kobieta za życia męża  jest z nim związana prawem; ale gdy mąż umrze, wolna jest od związku prawnego z mężem. A zatem jeśli za życia męża przystanie do innego mężczyzny, będzie nazwana cudzołożnicą, jeśli jednak mąż zmarł, wolna jest od przepisów prawa  i nie jest cudzołożnicą, gdy zostanie żoną drugiego męża.” (Rzym. 7,2-3) Paweł  na wstępie ilustruje to, że jak długo żyje mąż danej niewiasty, tak długo nie może ona wyjść za mąż za kogokolwiek zechce. Jeżeli to uczyni będzie cudzołożnicą. Jeżeli jednak mąż umrze jej związek z nim zostanie rozwiązany i będzie w stanie wyjść za mąż za kogokolwiek zechce.

Paweł przykład ten chce zastosować do chrześcijańskiego życia i przedstawia podobny związek człowieka i prawa.  Wszystko w tej relacji byłoby dobre, gdyby nie  jedna ważna rzecz, a mianowicie – prawo nie potrafi współczuć, miłować ani pomóc. Sytuację tą bardzo dobrze opisuje w swoim komentarzu listu do Rzymian Jack Sequiera: “… małżeństwo z prawem jest nieszczęśliwe, ponieważ mąż nie potrafi współczuć, ani pomóc żonie w pełnieniu jej obowiązków, którym sama nie jest w stanie podołać. Wszystko co potrafi mąż to wymierzenie kary, zakazywanie i nakazywanie. Nie okazuje on żadnej miłości, współczucia, sympatii i pomocy. Stale wymaga bezwzględnego  posłuszeństwa,  a kiedy ona popełni błąd, potępia ją    i wymierza karę. Dlatego ona stale jest winna, zawsze owładnięta lękiem, pozbawiona wewnętrznego pokoju. W  pewnym momencie, w jej życiu pojawia się inny mężczyzna, który potrafi jej pomóc, miłować i współczuć, więc ona pragnie związać się z  nim.  Jej  małżonek jednak, chociaż nie potrafi jej pomóc, jest sprawiedliwy i święty, i nie  można zarzucić  mu cudzołóstwa. Jest też duchowy czyli nieśmiertelny, nie może więc umrzeć. To wszystko sprawia, że nie żona ma żadnej prawnej podstawy do rozwodu i związania się z tym drugim mężczyzną.

Prawo ze swoimi wymaganiami jest dobre, sprawiedliwe i duchowe, ale nie potrafi ono współczuć, miłować i pomóc, bo nie jest osobą ale zasadą. Tak więc biedna niewiasta nie widzi żadnej możliwości  prawnego  uwolnienia się od  pierwszego  męża, aby połączyć się z drugim, którym jest Chrystus, bo aby móc związać się z innym, pierwszy związek musi zostać uniewinniony. Aby  jednak  uzyskać tą prawną podstawę do rozwodu, ten pierwszy mąż  musiałby być przyłapany na cudzołóstwie lub umrzeć. Jest to jednak niemożliwe, bo ten mąż jest  sprawiedliwy i święty. Cudzołóstwo nie  przyjdzie mu  nawet  na myśl i w dodatku jest duchowy czyli nieśmiertelny (Rzym. 7,12,14).

Rozwiązanie problemu jest niesamowite – ponieważ małżonek nie mógł umrzeć, to Bóg umieścił niewiastę w Chrystusie, tak że kiedy On umierał, ona również umarłą w Nim i w ten sposób uzyskała prawo do rozwodu z pierwszym małżonkiem i związała się z Jezusem.  “Przeto, bracia moi, i wy umarliście dla zakonu przez ciało Chrystusowe, by należeć do innego, do tego, który został  wzbudzony z martwych,  abyśmy owoc wydawali godny dla Boga” (Rzym. 7,4).

Sytuacja ta mogłaby prowadzić do wniosku, że w chwili uwolnienia od zakonu można robić  co się chce, dlatego Paweł przypomina, że człowiek, będąc uwolnionym od zakonu, nie jest wdowcem, czy niezamężną kobietą ale, że jest związany z innym mężczyzną – Chrystusem.

Chrystus zaś, w przeciwieństwie do tego pierwszego mężczyzny, będąc nowym małżonkiem, nie zmusza  do niczego, ale zachęca do trwania w Nim (Jan 15,5).

Implikacje wynikające z tego rozdziału są dla naszego życia znamienne, wskazując,  że  “Chrystus i Zakon nie mogą pospołu mieszkać w sercu ludzkim, gdyż albo Chrystus, albo Zakon musi stamtąd odejść. Znaczy to, iż człowiek w kwestii swojego zbawienia ufa albo swoim uczynkom albo Chrystusowi, czyli pragnie być wyzwolony albo przez uczynki albo przez Ewangelię“.

Podobną myśl wyraża wspomniany już Sequiera mówiąc, że: “Jeśli nie jesteśmy uwolnieni spod prawa i nazywamy się chrześcijanami,  to popełniamy cudzołóstwo, gdyż wiersz 3. mówi, że jeżeli kobieta zwiąże się z drugim mężczyzną będąc nie rozwiedzioną ze swoim  dotychczasowym mężem, będzie zwana cudzołożnicą. Pamiętać tu należy, że jako chrześcijanie nie jesteśmy już dłużej rządzeni i opanowani przez nakazy i zakazy. Nie znajdujemy się już dłużej pod starym, ale pod nowym przymierzem.  A  w  nowym  przymierzu prawo nie jest zapisane na kamiennych tablicach, ale w naszych sercach”.

Andrzej Mućka