Jon Paulien - Jak zachować wiarę w epoce zeświecczenia

Jon Paulien – Jak zachować wiarę w epoce zeświecczenia

Zeświecczenie zagraża wszystkim. Często wydaje się, że nie można mu się oprzeć. Przez zeświecczenie rozumiem stopniowy proces duchowego upadku – od aktywnego życia chrześcijańskiego do niezgadzania się z pewnymi naukami, a nawet całkowitego odrzucenia chrześcijaństwa. Gdy ktoś zaczyna schodzić na świecką drogę życia, pierwszym objawem jest zazwyczaj zmiana w jego życiu modlitewnym. Wielu ludzi mających wcześniej bogate i głębokie życie modlitwy nagle zaczyna tracić to wspaniałe doświadczenie.

Równoległym do tego znakiem zeświecczenia jest brak poważnego studium Biblii i innych klasycznych lektur o charakterze duchowym – takich jak pisma Ellen White. U niektórych czytanie tego rodzaju literatury zanika wraz z ustaniem regularnego życia modlitewnego. Inni natomiast studiują i dyskutują na temat religii nie modląc się szczerze od wielu lat.

Trzeci znak odejścia od duchowego życia to zaniżenie osobistych standardów. Jeśli ktoś mocno wierzy, że określone postępowanie jest złe, a mimo to w praktyce nie unika go, jest to oznaką poważnego duchowego upośledzenia.

Czwarty etap zeświecczenia staje się już widoczny dla innych – coraz częściej zdarza się, że dana osoba jest nieobecna w zborze. W końcu tak rzadko bywa w zborze, że aby przyjść, musi zdobyć się na wielki wysiłek.

Następne stopnie zeświecczenia charakteryzują się poważnymi wątpliwościami co do Biblii i życia wiecznego. Ostatni stopień zeświecczenia obejmuje poważny brak zaufania do wszelkich instytucji związanych z religią.

Choć generalnie powyższe zmiany następują stopniowo, to jednak w poszczególnych przypadkach osobiste kryzysy mogą przyspieszyć ten proces. Coraz większą troską napawa fakt, że wciąż więcej i więcej adwentystów na całym świecie ma kłopoty ze zeświecczeniem.

Jeśli zeświecczenie zagraża nam, co możemy zrobić, by ograniczyć jego wpływ i zachować żywą wiarę w naszych czasach? Zeświecczenie rozwija się w wyniku oddziaływania wielu zewnętrznych sił takich jak: mass media – zwłaszcza telewizji… Wyższe wykształcenie i większy dostęp do informacji również mogą wpływać na podniesienie poziomu zeświecczenia.

Jednakże zeświecczenie może wedrzeć się w nasze życie jedynie wtedy, gdy codzienne chodzenie z Bogiem traci dla nas znaczenie. Żadne zewnętrzne moce nie są w stanie same zeświecczyć człowieka czy Kościoła.

ŻYCIE DUCHOWE

Kluczem do zachowania wiary w epoce zeświecczenia jest rozwijanie i podtrzymywanie żywej więzi z Bogiem. Z pewnością nie może istnieć aktywne życie duchowe bez odpowiednio silnych duchowych nawyków. Nie istnieje żaden substytut, który mógłby zastąpić spędzanie czasu z Bogiem na studiowaniu i modlitwie. Tak jak nasze ciało nie może funkcjonować normalnie, gdy spożywamy jeden posiłek tygodniowo, tak samo nie możemy prowadzić aktywnego życia duchowego bez regularnego, codziennego studiowania i modlitwy.

Adwentyści to bardzo zajęci ludzie. Nasze życie płynie wokół nauki i pracy, zboru i rodziny, a brakuje nam czasu dla Boga, a często nawet dla samych siebie. Czasami zauważam sam, jak zaczynam popadać w zeświecczenie. Chciałbym podzielić się z wami pewnymi sposobami, które pomagają mi trwać przy Bogu. Choć nie podam wszystkich, mogą one jednak dostarczyć podstawy do znalezienia własnych metod.

I. Duchowa lektura. Dla początkujących jedną z najważniejszych spraw jest wybór lektury. Wiele materiału, nawet w samej Biblii (np. I Księga Kronik czy Księga Kapłańska) czy w pismach Ellen White (np. “Chrześcijanin a dieta’), nie stanowi duchowej lektury. Lektura duchowa powinna, generalnie rzecz biorąc, koncentrować się na Jezusie. Nie ma znaczenia, czy przeczyta się dwadzieścia rozdziałów, czy jedno zdanie-najważniejsze jest to, czy słyszycie głos Boga przemawiający do was.

Dobrze byłoby, gdybyście na tym etapie waszego duchowego czytania założyli dwa notesy. Ważne spostrzeżenia wymagają zapisania, bv nie zostały zapomniane. Drugi notes stanowiłby natomiast duchowy pamiętnik. Jeśli zaniedbujemy prowadzenia rachunku naszego życia, to nieświadomie możemy zmierzać w kierunku postaw i zachowań niezgodnych z naszym religijnym wyznaniem. Z czasem taka refleksyjna aktywność pomoże nam wyraźniej dostrzegać Boże prowadzenie w naszym życiu.

II. Łączność z Bogiem. Modlitwa jest najbardziej problematycznym aspektem w duchowym doświadczeniu większości ludzi. Prawdziwa modlitwa nie jest spełnianiem obowiązku, ale raczej uczeniem się porozumiewania się z Osobą. Uczenie się porozumiewania nie jest jednak łatwą sprawą, co stwierdziła niejedna małżeńska para. Najbardziej liczy się więc w modlitwie nie odpowiednia pozycja czy dobór specjalnych słów, ale raczej porozumienie z Osobą.

Jeśli wasze myśli zaczynają błądzić, gdy zamykacie oczy, skupcie wzrok na wzorze narzuty na łóżku albo na ilustracji przedstawiającej Jezusa. Zapisywanie tego, co naprawdę leży wam na sercu, też może pomóc wam w skoncentrowaniu się. Najważniejsze jest wyrażanie waszych najgłębszych myśli, mówienie o rzeczach, które mają dla was największe znaczenie, wyrażanie uczuć, którymi nie podzielilibyście się nawet z najlepszym przyjacielem czy współmałżonkiem.

Ważne jest jednak to, byśmy pozwolili Bogu odpowiedzieć na nasze modlitwy. Wiele naszych modlitw podobnych jest do krótkiej rozmowy przez telefon. Wypowiadamy pośpiesznie kilka standardowych zdań i zrywamy się z kolan, gdy tylko powiemy: “Amen”. To tak jak odłożylibyśmy słuchawkę.

Spróbujcie postępować inaczej. Weźcie notes i długopis. Gdy skończycie modlitwę, czekajcie nadal klęcząc. Napiszcie wszystko, co przyjdzie wam do głowy w ciągu następnych kilku minut.

Zdaję sobie sprawę, że wielu adwentystów jest uczulonych na odczucia, ale nie zawsze pochodzą one od diabła. Żywy Bóg też chce nas prowadzić. Biblia nie mówi nam, jaką pracę podjąć, kogo poślubić albo jakie zadania wykonać w danym dniu, ale Bóg ma plan dla każdego z nas. Badajcie każdą myśl w świetle Pisma Świętego. Jeśli zgadza się z Biblią, idźcie za nią, wypróbujcie ją. Stopniowo możecie nauczyć się rozpoznawać Boży głos pośród różnych myśli (odczuć).

We wczesnym Kościele ludzie, którzy kształtowali oblicze chrześcijaństwa, należeli do tych, którzy rozmawiali z Bogiem i znali Go. Nie ma lepszego zabezpieczenia przed zeświecczeniem niż żywa, codzienna więź z Bogiem. Ci, którzy nie podtrzymują takiej więzi, mają niewiele dowodów na to, że Bóg istnieje i interesuje się nimi. Bóg pragnie objawiać się tym, którym nie jest obojętny na tyle, że chcą Go szukać z całego serca.

PRAKTYKOWANIE WIARY

Choć duchowe życie jest nieodzownym elementem chrześcijańskiego doświadczenia, to jednak szybko stanie się nudne, jeśli nie będzie miało oparcia w codziennej aktywności. Nawet psycholodzy mówią, że ludzie chcący podtrzymać wiarę w epoce zeświecczenia, muszą mieć doświadczenie religijne obejmujące siedem dni w tygodniu. To, w co wierzymy, może nie mieć zbyt wielkiego wpływu na nasz styl życia. Jest możliwe, żeby człowiek postępował w sposób niezgodny ze swoimi wierzeniami. Niemal wszyscy Amerykanie twierdzą, że wierzą w Boga, ale jedynie jeden na trzech uczestniczy regularnie w jakiejś formie nabożeństwa.

Z drugiej strony to jak żyjemy, ma olbrzymi wpływ na to, w co wierzymy. Adwentyści dnia siódmego od ponad stu lat mówili światu, że jedynie przez praktykowanie zasad podanych w Biblii można rzeczywiście chodzić z Bogiem. Obecnie psychologia potwierdza tę zasadę. Na przykład prosty gest, jakim jest uśmiechanie się do ludzi, może zmienić sposób, w jaki na ciebie patrzą. (Wypróbuj to!)

I. Adwentystyczny styl życia. Zasada mówiąca, że to, jak postępujemy, wpływa na to, w co wierzymy, nie jest nowa dla adwentystów. Stanowiła ona podstawę filozofii Ellen White, gdy chodzi o “leczenie umysłu”*: “Prawem natury jest, że nasze myśli i uczucia wzmacniają się, jeśli je wyrażamy. Słowa wyrażają myśli, a myśli powstają pod wpływem słów. Jeśli wyrażać będziemy naszą wiarę, bardziej będziemy cieszyć się błogosławieństwem, które otrzymaliśmy – wielkim miłosierdziem naszego Boga, tym więcej będziemy mieli wiary i radości”**.

Można to wyrazić inaczej: “mów o wierze, a będziesz miał wiarę”. Adwentystyczny styl życia otwiera miejsce dla Boga w każdej chwili, w każdym dniu, czy to podczas zakupów, czy nauki, czy też rodzinnej narady. “Religia – siedem dni w tygodniu” prowadzi nas do myślenia w każdym momencie życia o Chrystusie i Jego planie dla nas. To jest antidotum na zeświecczenie. Jeśli wszystko wiąże się z wiarą, nie będzie wam łatwo odchodzić od wiary.

Jednym ze sposobów odniesienia wiary do życia jest regularne mówienie na temat wiary. “Mów o wierze, a będziesz miał wiarę” – może to zabrzmieć jak coś w rodzaju autosugestii. Ale nasze wierzenia są pod silnym wpływem tego, jak żyjemy. W naszym codziennym życiu wykonujemy wiele czynności, które, choć same w sobie nie są złe, to jednak “wysuszają” naszą wiarę. Musimy zdać sobie sprawę z tego faktu i starać się wytworzyć nawyki, które będą dawać nam świadomość Bożej obecności w naszym życiu. To sprawi, że nasza wiara będzie silna.

II. Dzielenie się wiarą. Jednym z działań mogących najlepiej wzmacniać naszą wiarę jest dzielenie się nią z innymi. Takie zachowania jak: rozmawianie o łasce Bożej z przyjacielem w barze czy odpowiedź na wezwanie do ożywienia wpływają na naszą wiarę. Gdy mówimy innym ludziom, co Bóg uczynił dla nas, gdy wspólnie chwalimy Boga, nasza wiara wzrasta i wzmacnia się.

Dlaczego więc nie dzielimy się naszą wiarą częściej? Sądzę, że jednym z powodów jest to, że wielu z nas zetknęło się z próbą takiego świadczenia ze strony innych i nie spodobało się nam to. Osoby mające więcej gorliwości niż uprzejmości często uprzedzają nas.

Mam dla was dobrą nowinę! Gorliwość i nieuprzejmość nie są Bożym sposobem świadczenia: .Jedynie metoda Chrystusowa da prawdziwe sukcesy w docieraniu do ludzi. Zbawiciel zmieszał się z ludźmi jako Ten, który pragnie ich dobra. Okazywał im sympatię, służył im i zdobywał ich zaufanie. Potem zaś mówił im: Pójdź za mną”***.

Efektywne i właściwe z moralnego punktu widzenia świadczenie zaczyna się od dwóch kroków:

• Daj ludziom czas, by poczuli się z wami dobrze. Nie lekceważcie ludzi mówieniem im tylko tego, co mają robić, albo poniżaniem ich: “Ja mam prawdę, a ty nie!” Z drugiej strony ludzie pozytywnie reagują na tych, którzy potrafią ich wysłuchać i nie poniżają ich.

• Bądź osobą, którą inni lubią, osobą, która przyciąga ludzi, a nie odpycha ich. Ludzie świeccy poszukują czegoś lepszego. Jednak tylko wtedy, gdy zdobędziesz ich zaufanie, mogą zrozumieć twoje wezwanie, by “poszli za Jezusem”.

W swoim świadczeniu Jezus działał jak magnes, a nie jak młot. My również możemy nauczyć się, jak być magnesami. Z żywej więzi z Bogiem wypływa moc i energia, która pomoże nam stać się miłymi i pociągającymi chrześcijanami. Ta moc i energia pomoże nam też zachować wiarę w epoce zeświecczenia.

Przypisy:

*The Ministy of Healing , s. 240-260.

** Tamże, s. 251-253.

*** Tamże, s. 143.

[Dr Jon Paulien jest wykładowcą w adwentystycznym seminarium teologicznym w Berrien Springs (w stanie Michigan w USA).]

Artykuł pochodzi z czasopisma “Głos Adwentu” nr 1/94

http://www.przystan.maranatha.pl/artykuy/122-jon-paulien-jak-zachowac-wiare-w-epoce-zeswiecczenia