Kilka słów o doskonałości

Każdy, kto lubi zajmować się teologią, musi zmierzyć się z zagadnieniami związanymi z pochodzeniem zła.

Czy Pan Bóg ponosi odpowiedzialność za to, że człowiek zgrzeszył? Skoro Pan Bóg stworzył doskonałego człowieka, w jaki sposób ów doskonały człowiek podjął tak niedoskonałą decyzję? Czy na pewno był doskonały?

No cóż, spróbujmy zebrać kilka faktów. Z jednej strony cokolwiek Pan Bóg stworzył, a nie jest to równe Jemu, jest niedoskonałe. Bo żeby to, co stworzone, mogło być doskonałe musi być równe Bogu.

W takiej sytuacji albo uznamy, że jednak człowiek nie był doskonały, albo już teraz zaczniemy się zastanawiać na definicją doskonałości.

Z drugiej strony trudno pogodzić się z tezą, że doskonały Bóg stworzył coś niedoskonałego. Czyż z rąk doskonałego malarza nie wychodzą doskonałe dzieła? Skoro Bóg jest doskonały wszystko co stwarza musi być doskonałe.

Czy wpadliśmy już w jakąś pułapkę?

Zastanówmy się najpierw co znaczy słowo doskonałość. Pochodzi ono od łac. Perfectio, co przetłumaczy się jako perfekcja albo doskonałość. Skoro jesteśmy przy łacinie to wspomnijmy, że jeden z łacińskich czasów nazywa się perfectum i jest to czas przeszły dokonany.

Kiedy mówimy więc o czymś, że jest doskonałe oznacza to, że rzecz ta jest już wykonana i nie wymaga by do niej coś dodać lub odjąć. Kiedy patrzymy na obraz i stwierdzamy, że jest doskonały oznacza to, że nie jesteśmy w stanie go juz poprawić, wszystko jest na swoim miejscu, wszelkie dodatki lub poprawki są zbędne.

Kiedy Pan Bóg stworzył człowieka, człowiek był doskonały, czyli nie można było już nic do niego dodać, ani odjąć.

Spotykam się czasami z pewnego rodzaju zarzutem, że Pan Bóg mógł pozbawić nas chęci do czynienia zła. Jeżeli pozbawilibyśmy Adama i Ewę np. ciekawości (wszak tym, co pchnęło ich do grzechu, była ciekawość co się stanie, gdy zjedzą owoc z zakazanego drzewa), to wyobraźmy sobie jak wyglądałoby życie, w którym nic nie ciekawiłoby nas.  Przykłady można mnożyć, ale spróbujmy podsumować.

Kiedy Pan Bóg stworzył człowieka, człowiek był doskonały, czyli nie można było już nic do niego dodać, ani odjąć. Jeżeli ktoś myśli, że można było bardziej człowieka uodpornić na pokusy, to wówczas Bóg nie stworzyłby człowieka doskonałego. Gdyby bowiem człowiek miał większą odporność na pokusy, to właśnie wtedy pozbawilibyśmy człowieka doskonałości.

Wydaje mi się więc, że człowiek został stworzony doskonałym, mimo tego, że nie został stworzony na równi z Bogiem.

Tym, co uczyniło nas doskonałymi była wolna wola. Bez niej człowiek… No właśnie, czy kogoś pozbawionego wolnej woli można byłoby jeszcze nazwać człowiekiem? Może wtedy gdzieś w innych światach mawianoby, że Bóg stworzył doskonałe roboty na ziemi.

Jest jeszcze jedna rzecz, która kłóci się nam, gdy myślimy o doskonałość. Zapytajmy więc: czy człowiek doskonały może się rozwijać?  Doskonałość oznacza bycie już w pełni, więc i wszelki rozwój wydaje się zbyteczny. Na szczęście przyroda zna przykłady doskonałości, która się rozwija. Podam tylko dwa. Zielone jabłko zwisające na jabłoni nie nadaje się jeszcze do spożycia, ale jego struktura mimo niedojrzałości jest doskonała. Czyż sprawa nie wygląda podobnie z noworodkami? Fakt, po grzechu dzieci mają swoje wady, ale czyż nie jest tak, że każdy rodzic ściskając swoje nowonarodzone dziecko nie myśli o cudzie narodzenia? A skoro już mowa o cudzie, to czy słyszał ktoś o niedoskonałym cudzie?

Z Ewangelii dowiadujemy się, że po przyjściu Jezusa nasze ciała zostaną przemienione na doskonałe.

Czy w niebie nie będziemy się rozwijać mimo doskonałych ciał? (właściwie należałoby tu wspomnieć o mózgu, który obecnie wykorzystujemy w kilkunastu procentach, czy będzie możliwe, że nasze mózgi osiągną wydajności 99 procentową i co później)?

Uwaga, próba odpowiedzi na to pytanie, grozi uświadomieniem sobie własnej niedoskonałości.

Na koniec dwa cytaty: „Jednym z objawów doskonałości świata jest istniejąca w nim wolność. Bez wolności nie byłoby zła, ale mimo to świat byłby gorszy niż z nim”, „Bóg wolał stworzyć większe dobro ze złem, niż mniejsze bez zła”.

Andrzej Mućka