A mury runą…

9 listopada 2009 roku świat obchodził 20. rocznicę zburzenia muru berlińskiego. A tam gdzie są rocznice jest też miejsce na wspomnienie i refleksje. Co mi więc pozostało z wspomnień po murze? Moja wyszukiwarka pamięci pod hasłem “mur berliński” znalazła 3 odnośniki:

– Podczas szkolnej wycieczki po Berlinie, był po prostu jedną z atrakcji turystycznych, którą nam pokazali.

– Kilka miesięcy później telewizja pokazywała, z jaką pasją ludzie go rozbijali.

– Koncert Pink Floyd w Berlinie upamiętniający upadek muru.

Z tym koncertem wiąże się pewne osobiste przeżycie. Utwór “‘Mother” wykonywała Sinéad O’Connor. Wyszła na scenę łysa i bez butów, no i się zakochałem. Wywarła na mnie tak duże wrażenie, że podświadomie szukałem żony, która obcina swoje włosy na bardzo krótko.

Kilka lat później, podczas pobytu na obozie chrześcijańskim, w trakcie koncertu na scenę wyszedł mało znany zespół muzyczny Signum ze Słupska. Jedna z wokalistek, miała bardzo krótkie włosy.  Tak, jesteśmy małżeństwem od 13 lat.

http://www.youtube.com/watch?v=gZ2tluarzZs

Sinéad O’Connor  z zespołem Pink Floyd, utwór: “Mother” – to tak dla wspomnienia.

Tyle wspomnień, teraz trochę refleksji.

Mur berliński pokazuje, jak bardzo bezwzględni potrafią być ci, którzy chcą dzielić świat na tych lepszych i gorszych. Może też jest to jakaś ironia losu, że taki mur stanął w Niemczech – w kraju, który podczas wojny żywił się ideologią podziałów i wyższością rasy. Czy historia nie zakpiła sobie tutaj, budując mur podziału przebiegający nie pomiędzy rasą aryjską a innymi narodami podludzi, ale właśnie tam, gdzie ludzie mówili tym samym językiem i byli z tej samej nacji? Boli mniej, kiedy za murem są obcy, ale mur dokonał podziału nie między obcymi, ale między swoimi.

Ryszard Kapuściński w książce “Podróże z Herodotem” opisuje swoje wrażenia z pobytu w Chinach oraz dzieli się kilkoma refleksjami po wizycie na Wielkim Murze. Jest tam tyle myśli pokazujących “mechanizm muru”, że zdecydowałem się zacytować większe fragmenty.

“(… )Wielki Mur wyznaczał północne granice cesarstwa. Ale mury były również wznoszone między walczącymi królestwami, między regionami i dzielnicami. Broniły miast i wsi, przełęczy i mostów. Ochraniały pałace, budynki rządowe, świątynie i targi. Koszary, posterunki policji i więzienia. Mury otaczały domy prywatne, odgradzały sąsiada od sąsiada, rodzinę od rodziny. A teraz, jeżeli przyjąć, że Chińczycy nieprzerwanie budowali mury setki i nawet tysiące lat, jeżeli uwzględnić ich – zawsze wielką – liczebność, ich poświęcenie i ofiarność, ich przykładną dyscyplinę i mrówczą pracowitość, to otrzymamy setki, setki milionów godzin zużytych na budowanie murów, godzin, które by w tym biednym kraju można przecież spożytkować na naukę czytania i zdobywania jakiegoś fachu, na uprawę coraz to nowych pól i hodowlę dorodnego bydła”.

“Oto gdzie uchodzi energia świata. Jak nieracjonalnie. Jak bezpożytecznie. Bo Wielki Mur – a jest to mur-gigant, mur-twierdza, ciągnący się tysiące kilometrów przez bezludne góry i pustkowia, mur – przedmiot dumy i, jak wspomniałem, jeden z cudów świata, jest zarazem dowodem jakiejś ludzkiej słabości i aberracji, jakiegoś straszliwego błędu historii, jakiejś niemożności porozumienia się ludzi w tej części planety(…).”

“(…)  Ale mur nie tylko służy obronie. Bo broniąc przed tym, co grozi z zewnątrz, pozwala również kontrolować to, co dzieje się wewnątrz. Bo w murze są jednak przejścia, są bramy i furtki. Otóż strzegąc tych miejsc, kontrolujemy, kto wchodzi i wychodzi, pytamy, sprawdzamy, czy są ważne pozwolenia, notujemy nazwiska, przyglądamy się twarzom, obserwujemy, zapamiętujemy. Tak, więc mur taki to jednocześnie tarcza i pułapka, osłona i klatka”.

“(…) Najgorszą stroną muru jest to, że u wielu ludzi wyrabia on postawę obrońcy muru, tworzy typ myślenia, w którym przez wszystko przebiega mur dzielący świat na zły i niższy – ten na zewnątrz i dobry i wyższy – ten na wewnątrz. W dodatku wcale nie trzeba, aby taki obrońca był fizycznie przy murze obecny, może on być daleko od niego, wystarczy, żeby nosił w sobie jego obraz i hołdował regułom, które logika muru narzuca”.

Ponoć Newton powiedział: „Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów”. Zastanawiam się, na co tracę więcej energii, na budowę muru, czy budowę mostu…

Otworzyłem swoją Biblię i tam również chciałem znaleźć coś, co mogłoby mnie zainspirować.

Po raz kolejny Biblia mnie nie zawiodła. Na jej kartach znalazłem historię o upadku murów Jerycha; odżyły wspomnienia murów Babilonii; a ile pasji mieli Izraelici, by odbudować mury ich ukochanego Jeruzalem? Biblia jednak to nie tylko księga historyczna, mało która księga zna tak dokładnie nasze dusze. Mądry Salomon ostrzega nas w Przyp. 25:28, że “człowieknieopanowany jest jak miasto z rozwalonym murem“. (BW) W tym przypadku mur nie jest symbolem ograniczenia, ale opanowania. Opanowania, które jak mur, chroni przed zniszczeniem. Zniszczeniem nas samych.

Znalazłem też tekst, który jest drogocenną perłą w naszym rozważaniu. Apostoł Paweł w liście do Efezjan 2:14 napisał o Jezusie: “Albowiem On jest pokojem naszym, On sprawił, że z dwojga jedność powstała, i zburzył w ciele swoim stojącą pośrodku przegrodę z muru nieprzyjaźni” (BW).

Mury nie powstają tylko pomiędzy ludźmi, w historii świata wydarzyło się coś, co zbudowało mur pomiędzy Bogiem i człowiekiem. Czy Bóg również po upadku człowieka, czuł podobnie jak mieszkańcy Berlina Wschodniego, kiedy pewnego dnia wstrzymano wszelką łączność z zachodnią częścią miasta? To nie Bóg wybudował mur. Człowiek, kiedy zgrzeszył nie mógłby wytrzymać dłużej w obliczu Jego świętość, tak więc dlatego musiała nastąpić separacja. Apostoł Paweł napisał jednak, że Bóg znalazł sposób, by przywrócić łączność. Jezus umierając na krzyżu Golgoty, zburzył w ciele swoim, przegrodę z muru nieprzyjaźni. Teraz więc, kiedy runął mur czy masz jeszcze jakieś obawy przed ponownym powrotem do Boga? Mur runął, przeszkoda została usunięta, droga powrotu jest wolna.

Nie pozwól, by ponownie ktoś zaczął budować mur z przesądów, tradycji, materializmu czy egoizmu.

W nocy 9 listopada 1989 roku tysiące mieszkańców Berlina Wschodniego przekroczyło granicę, po to by znaleźć się po drugiej stronie muru, tam gdzie wolność i godność były prawem człowieka.

W swojej relacji z Bogiem, po której stronie muru jesteś?

Andrzej Mućka